- No? -spytałam Daniela w słuchawce.
- Skarbie, przepraszam, musiałem pomóc mamie, ale już lecę.
- Nie trzeba. Poszłam stamtąd.
- Co! Gdzie jesteś przy...
Rozłączyłam się zanim zdążył skończyć zdanie. Byłam już przecznice przed domem. Kiedy nie wiadomo jak wpadłam na jakiegoś chłopaka. Przewróciliśmy się. Podniosłam się błyskawicznie.
- Bardzo cię przepraszam. Nie wiem jak to się stało...
- Nic nie szkodzi. Ładna jesteś. - uśmiechnął się szeroko.
Miał czarne włosy tak samo jak mój młodszy brat Kacper, a oczy zielone jak ja.
- Jeszcze raz przepraszam.
Po tym jak to powiedziałam uciekłam błyskawicznie. Odwróciłam się tylko raz sprawdzić czy czasami za mną nie biegnie. Oczywiście nie biegł, ale na wszelki wypadek całą drogę do domu biegłam. Do domu wpadłam jak szalona. Aż mama wybiegła z kuchni.
- Co się stało? - spytała przestraszona.
- Nic takiego.
- Nie miałaś być z Danielem na imprezie?
- Miałam, ale czekałam na niego pół godziny i zdenerwowałam się, więc sobie poszłam.
- Aha. - powiedziała i wróciła do kuchni.
Pobiegłam do mojego pokoju. Kacper i Bartek pałaszowali na moim laptopie.
- Wynocha stąd! - krzyknęłam na nich. Popatrzyli na mnie.
- Możemy zabrać laptopa. - spytał Bartek.
- Tak, ale wynocha. - powiedziałam zrezygnowana.
Przed oczami mignęły mi dwie czupryny. Jedna blond, a druga czarna. I wtedy przypomniałam sobie tamtego chłopaka. Musiał być w moim wieku. NIE! Nie mogę o nim myśleć. Mam chłopaka? Mam. Więc nie mogę zawracać sobie głowy nieznajomymi. Wyjęłam z szafki książki i zaczęłam się uczyć. Telefon dzwonił cały czas, ale miałam go w nosie. To będzie długi wieczór...
Coś czuje,że ten nieznajomy namąci jej w głowie :)
OdpowiedzUsuń