Leżałam na łóżku i uczyłam się na jutrzejszą kartkówkę, kiedy ktoś zapukał do drzwi.
- Otwarte! - krzyknęłam.
Do mojego pokoju weszli Kacper z Bartkiem. Przynieśli ze sobą laptopa. Chodź mają już trzynaście lat nadal zachowują się jak dzieci. Grzecznie położyli laptopa na biurku i uśmiechali się dziwne.
- Co przeskrobaliście? - spytałam.
Kacper wyleciał z pokoju jak strzała nawet nie oglądając się za siebie. Bartek (który jest od niego starszy o piętnaście minut) został. Zaczął powoli się tłumaczyć.
- No wiesz... Chcieliśmy zgrać sobie film... kiedy nie wiadomo jak laptop zaczął migać i... spalił się. - podrapał się zakłopotany w głowę.
Na moje szczęście nic ważnego nie było na tym komputerze, więc tylko skinęłam głową, a on wyszedł. Już po chwili słyszałam głos Kacpra. Chwalił Bartka, że miał odwagę mi powiedzieć. Skoro jestem starsza od nich o tylko dwa lata... To ciekawe jak by sobie poradzili na moim miejscu. Wzdrygnęłam się na tę myśl. Wróciłam do książek.
Telefon znowu zadzwonił. Teraz to mnie już porządnie zdenerwował. Dzwoni co pięć minut odkąd przyszłam do domu! Odebrałam go zdenerwowana.
- Słucham!
- Cześć Meg, przyjdziesz do klubu? Proszę! - Daniel tak pięknie prosił, ale...
- Nie ma mowy! Czekałam na ciebie przez pół godziny! Teraz się uczę do jutrzejszej kartkówki z chemii! Tobie też bym radziła.
- To jutro jest kartkówka!? O cholera. Zapomniałem. Dzięki za przypomnienie. Widzimy się jutro i daję słowo, że dzisiaj już nie zadzwonię. Pa Meg.
- Cześć.
Rozłączył się, a ja wróciłam do książek po raz kolejny.
*********************************************************************************
Mama weszła do mnie do pokoju. Zobaczyła, że jeszcze nie śpię i powiedziała:
- Gabrysia do spania, bo jutro nie wstaniesz.
- Jasne mamo. - ziewnęłam.
Mama się zaśmiała i wyszła z pokoju. Przebrałam się w piżamę i położyłam się do łóżka, ale sen nie przychodził. Leżałam i zaczęłam myśleć o dzisiejszym dniu. Na początku był w miarę normalny. Potem pokłóciłam się z Danielem, następnie ten dziwny chłopak, a jeszcze później mój biedny laptop się spalił. Czy to najgorszy dzień w moim życiu?
Poderwałam się z łóżka. Zapomniałam całkowicie, że miałam się dzisiaj spotkać z przyjaciółkami. Chwyciłam telefon i napisałam do nich. Najpierw do Natalii, a potem do Oli. Wiadomość brzmiała ''SORRY, ŻE SIĘ DZISIAJ NIE WIDZIAŁYŚMY. MOŻEMY JUTRO?''. Wręcz po trzech minutach odstałam odpowiedź od Natalii. ''SPOKO. NAPISZĘ DO OLI TO ZROBIMY SOBIE JUTRO PIŻAMA PARTY U MNIE.''. Od razu spodobał mi się ten pomysł. Cała noc z przyjaciółkami. Zaraz po przyjściu wiadomości od Natalii przyszła wiadomość od Oli ''DOSTAŁAM WIADOMOŚĆ OD NATII. JUTRO U NIEJ O 20. TYLKO NIE ZAPOMNIJ!''. Uśmiechnęłam się, ziewnęłam i ułożyłam do snu.
*********************************************************************************
Rano zaspałam do szkoły. Spakowałam szybko plecak. Ubrałam się w dżinsy i biały podkoszulek. Wzięłam kromkę chleba i wybiegłam z domu. Mieszkam trzy przecznice od szkoły, więc w miarę szybko doleciałam. Kiedy wbiegłam do szkoły ludzie powoli wchodzili do klas. Wbiegłam do sali od matematyki i usiadłam w swojej ławce. Właśnie do sali wszedł nauczyciel. Pan Lelek nie był zbyt miły. Jeśli mu podpadłeś nie zdawałeś do następnej klasy. Położył swoje papiery na biurku i odwrócił się do nas. Czasami się go bałam. Był wyskoki, łysy i miał wielką bliznę biegnącą przez pół twarzy. Patrzył na nas surowym głosem. Po czym ogłosił:
- Mamy nowego ucznia w klasie. Wejdź i przedstaw się.
Osłupiałam do reszty. WSZYSTKO TYLKO NIE ON! Do sali wszedł chłopak na którego wczoraj wpadłam. Uśmiechnął się szeroko.
- Jestem Marek.
- Usiądź koło...
W sali były trzy wolne miejsca. Koło mnie, Karoliny i Filipa. Proszę tylko nie ja, proszę tylko nie ja, PROSZĘ TYLKO NIE JA!
- ...koło Gabrysi.
DLACZEGO JA! Co ja zrobiłam temu nauczycielowi. Marek zadowolony z siebie usiadł koło mnie. Odsunęłam się najdalej od niego. Lekcja się zaczęła. W jej połowie pan Lelek wyszedł z sali. Jak to zwykle zaczęły się szepty. Kuba stanął w drzwiach i pilnował czy nauczyciel nie idzie. Marek odwrócił się do mnie.
- Więc masz na imię Gabrysia?
- Nie lubię jak mnie tak nazywają. - mruknęłam pod nosem.
- A jak wolisz? - spytał zaciekawiony.
Na szczęście naszą rozmowę przerwał Kuba. Zaczął robić to, co zawsze. Podrapał się po nosie i wszystkie rozmowy ucichły, a on wrócił na swoje miejsce. Dwie sekundy potem wrócił pan Lelek. Lekcja trwała nadal. Po dwudziestu minutach zadźwięczał dzwonek. NARESZCIE!
Wyszłam z sali i podążyłam w stronę szafek. Jak zwykle pod nią czekał Daniel w towarzystwie Natalii i Oli.
- Cześć. - powiedziałam, gdy do nich podeszłam.
- Cześć Meg. - powiedziały razem Natalia i Ola.
Zachichotały.
- Cześć skarbie. - Daniel przytulił mnie do siebie. - Co dzisiaj robimy?
- Ty i ja nic. Razem z dziewczynami... - podeszłam do nich. - mamy dzisiaj babski dzień.
Przytaknęły mi. Daniel skinął głową i zadźwięczał dzwonek. Razem z dziewczynami poszłyśmy na naszą ulubioną lekcje. Czyli muzykę. Zaraz potem jest chemia. Ratunku.
- Otwarte! - krzyknęłam.
Do mojego pokoju weszli Kacper z Bartkiem. Przynieśli ze sobą laptopa. Chodź mają już trzynaście lat nadal zachowują się jak dzieci. Grzecznie położyli laptopa na biurku i uśmiechali się dziwne.
- Co przeskrobaliście? - spytałam.
Kacper wyleciał z pokoju jak strzała nawet nie oglądając się za siebie. Bartek (który jest od niego starszy o piętnaście minut) został. Zaczął powoli się tłumaczyć.
- No wiesz... Chcieliśmy zgrać sobie film... kiedy nie wiadomo jak laptop zaczął migać i... spalił się. - podrapał się zakłopotany w głowę.
Na moje szczęście nic ważnego nie było na tym komputerze, więc tylko skinęłam głową, a on wyszedł. Już po chwili słyszałam głos Kacpra. Chwalił Bartka, że miał odwagę mi powiedzieć. Skoro jestem starsza od nich o tylko dwa lata... To ciekawe jak by sobie poradzili na moim miejscu. Wzdrygnęłam się na tę myśl. Wróciłam do książek.
Telefon znowu zadzwonił. Teraz to mnie już porządnie zdenerwował. Dzwoni co pięć minut odkąd przyszłam do domu! Odebrałam go zdenerwowana.
- Słucham!
- Cześć Meg, przyjdziesz do klubu? Proszę! - Daniel tak pięknie prosił, ale...
- Nie ma mowy! Czekałam na ciebie przez pół godziny! Teraz się uczę do jutrzejszej kartkówki z chemii! Tobie też bym radziła.
- To jutro jest kartkówka!? O cholera. Zapomniałem. Dzięki za przypomnienie. Widzimy się jutro i daję słowo, że dzisiaj już nie zadzwonię. Pa Meg.
- Cześć.
Rozłączył się, a ja wróciłam do książek po raz kolejny.
*********************************************************************************
Mama weszła do mnie do pokoju. Zobaczyła, że jeszcze nie śpię i powiedziała:
- Gabrysia do spania, bo jutro nie wstaniesz.
- Jasne mamo. - ziewnęłam.
Mama się zaśmiała i wyszła z pokoju. Przebrałam się w piżamę i położyłam się do łóżka, ale sen nie przychodził. Leżałam i zaczęłam myśleć o dzisiejszym dniu. Na początku był w miarę normalny. Potem pokłóciłam się z Danielem, następnie ten dziwny chłopak, a jeszcze później mój biedny laptop się spalił. Czy to najgorszy dzień w moim życiu?
Poderwałam się z łóżka. Zapomniałam całkowicie, że miałam się dzisiaj spotkać z przyjaciółkami. Chwyciłam telefon i napisałam do nich. Najpierw do Natalii, a potem do Oli. Wiadomość brzmiała ''SORRY, ŻE SIĘ DZISIAJ NIE WIDZIAŁYŚMY. MOŻEMY JUTRO?''. Wręcz po trzech minutach odstałam odpowiedź od Natalii. ''SPOKO. NAPISZĘ DO OLI TO ZROBIMY SOBIE JUTRO PIŻAMA PARTY U MNIE.''. Od razu spodobał mi się ten pomysł. Cała noc z przyjaciółkami. Zaraz po przyjściu wiadomości od Natalii przyszła wiadomość od Oli ''DOSTAŁAM WIADOMOŚĆ OD NATII. JUTRO U NIEJ O 20. TYLKO NIE ZAPOMNIJ!''. Uśmiechnęłam się, ziewnęłam i ułożyłam do snu.
*********************************************************************************
Rano zaspałam do szkoły. Spakowałam szybko plecak. Ubrałam się w dżinsy i biały podkoszulek. Wzięłam kromkę chleba i wybiegłam z domu. Mieszkam trzy przecznice od szkoły, więc w miarę szybko doleciałam. Kiedy wbiegłam do szkoły ludzie powoli wchodzili do klas. Wbiegłam do sali od matematyki i usiadłam w swojej ławce. Właśnie do sali wszedł nauczyciel. Pan Lelek nie był zbyt miły. Jeśli mu podpadłeś nie zdawałeś do następnej klasy. Położył swoje papiery na biurku i odwrócił się do nas. Czasami się go bałam. Był wyskoki, łysy i miał wielką bliznę biegnącą przez pół twarzy. Patrzył na nas surowym głosem. Po czym ogłosił:
- Mamy nowego ucznia w klasie. Wejdź i przedstaw się.
Osłupiałam do reszty. WSZYSTKO TYLKO NIE ON! Do sali wszedł chłopak na którego wczoraj wpadłam. Uśmiechnął się szeroko.
- Jestem Marek.
- Usiądź koło...
W sali były trzy wolne miejsca. Koło mnie, Karoliny i Filipa. Proszę tylko nie ja, proszę tylko nie ja, PROSZĘ TYLKO NIE JA!
- ...koło Gabrysi.
DLACZEGO JA! Co ja zrobiłam temu nauczycielowi. Marek zadowolony z siebie usiadł koło mnie. Odsunęłam się najdalej od niego. Lekcja się zaczęła. W jej połowie pan Lelek wyszedł z sali. Jak to zwykle zaczęły się szepty. Kuba stanął w drzwiach i pilnował czy nauczyciel nie idzie. Marek odwrócił się do mnie.
- Więc masz na imię Gabrysia?
- Nie lubię jak mnie tak nazywają. - mruknęłam pod nosem.
- A jak wolisz? - spytał zaciekawiony.
Na szczęście naszą rozmowę przerwał Kuba. Zaczął robić to, co zawsze. Podrapał się po nosie i wszystkie rozmowy ucichły, a on wrócił na swoje miejsce. Dwie sekundy potem wrócił pan Lelek. Lekcja trwała nadal. Po dwudziestu minutach zadźwięczał dzwonek. NARESZCIE!
Wyszłam z sali i podążyłam w stronę szafek. Jak zwykle pod nią czekał Daniel w towarzystwie Natalii i Oli.
- Cześć. - powiedziałam, gdy do nich podeszłam.
- Cześć Meg. - powiedziały razem Natalia i Ola.
Zachichotały.
- Cześć skarbie. - Daniel przytulił mnie do siebie. - Co dzisiaj robimy?
- Ty i ja nic. Razem z dziewczynami... - podeszłam do nich. - mamy dzisiaj babski dzień.
Przytaknęły mi. Daniel skinął głową i zadźwięczał dzwonek. Razem z dziewczynami poszłyśmy na naszą ulubioną lekcje. Czyli muzykę. Zaraz potem jest chemia. Ratunku.
Uhuhuuhu wiedziałam, że Marek pojawi się w jej życiu ♥
OdpowiedzUsuń