niedziela, 26 kwietnia 2015

Przepraszam!

 Z powodu braku weny oraz braku czasu dnia 27 kwietnia nie dodam kolejnego rozdziału. Pod tym postem możecie mi napisać szczere opinie dotyczące dotychczasowych rozdziałów oraz uwagi, co mam poprawić. Staram się stosować do waszych wymagań. Liczę na min. 2 komentarze. Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak to motywuje do działania. 
Pozdrawiam i Przepraszam!
Gabika 

sobota, 11 kwietnia 2015

W nowym życiu cz. 3

Hey! 
Wiem. Post spóźniony, ale była taka piękna pogoda, że żal było nie wyjść. Następny post 27 kwietnia. Będę je dodawała, co dwa tygodnie w poniedziałek. Chyba, że będę miała dobry humor to wrzucę wcześniej. Nie odpowiadam na pytania dotyczące końca rozdziału! Wątpię, że się takie pojawią, ale...
Pozdrawiam!


 Dziś wychodzę ze szpitala. Mają mnie chyba dość. Nie dziwi mnie to. Też mam ich dość. Od początku września mam pójść do szkoły. Czyli od jutra. Nie wiem jakiej, ale mnie to zwyczajnie nie obchodzi. Moja największe zmartwienie to sierociniec. Każdy wie jakie dzieci z takich domów wychodzą. Ja taka nie będę. 
 Otwieram drzwi, a na zewnątrz jest mnóstwo kamer. Każdy chcę bym mu udzieliła wywiadu, ale ja to ignoruje i wsiadam do samochodu mojej opiekunki. Pani Black. Znając mnie to pewnie miesiąc wcześniej z wielką chęcią bym takiego wywiadu udzieliła, ale teraz? Nie. Ciekawe czy ta Black jest wredna. Samochód ruszył. Rodziców i Sylwie pochowali wczoraj. Na szczęście pozwolili mi iść na pogrzeb, ale nie odważyłam się na nich spojrzeć. To dla mnie za dużo. Nim się obejrzałam samochód stanął i ktoś otworzył mi drzwi. Wyszłam z auta i rzuciłam okiem na opiekunkę. Miała rudo-siwe włosy spięte w kok. Ubrana byłą w czarną spódnicę po kolana, czarny żakiet oraz białą bluzkę. Weszłam do mojego nowego ,,domu''. 
 Ściany były pomalowane na zielono, a podłoga wyłożona drewnianymi płytkami. Na kremowych kanapach siedzieli nastolatkowie wpatrzeni w telewizor. 
- Moi drodzy to Irena Pakuła. Od dziś zamieszka z nami. Czy jest tu gdzieś Wiktoria? - dziewczyna z czarnymi włosami i krwistoczerwonymi oczami wstała z kanapy, a potem spojrzała na mnie. - Świetnie! Ireno zamieszkasz w pokoju z Wiktorią. Jest tu już bardzo długo. 
 Czarnowłosa ruszyła po schodach, a ja ruszyłam za nią. Otwarła trzecie drzwi po lewej stronie i gestem ręki zaprosiła mnie do środka. Jedna strona pokoju była pomalowana na czarno, a druga na zielono. Wiktoria położyła się na łóżko po ciemnej stronie i powiedziała.
- Nie mów mi Wiktoria. Wolę imię Vanessa. 
 Kiwnęłam głową i usiadłam na drugim łóżku. Teraz muszę przetrwać tutaj trzy lata i mogę wracać do Wawy. Wzięłam wisiorek w ręce. Dziwne... Czemu jego oczy są czarne? Może mam zwidy. Przetarłam oczy i znów spojrzałam na oczy aniołka. Nadal czarne. Wolałam go z białymi. Może zmieniły kolor podczas wypadku? 
- Na co tak patrzysz? - spytała Vanessa.
- Mój wisiorek zmienił kolor. - odpowiedziałam. 
 Kiwnęła głową i znów spojrzała w sufit. Mam dość wszystkiego. Spojrzałam na zegar. Siedemnasta. Trudno. Idę spać. 
******************************************************************************
 Usłyszałam cichy jęk i spojrzałam w stronę drugiego łóżka. Ziemianka już usnęła. Muszę ją jakoś przekonać by przystąpiła do rytuału. Z łatwością oszukałam pamięć ludzi z sierocińca, a z nią tak prosto nie będzie. Skoro ten kretyński wisiorek zmienił kolor to zapewne wyczuwa moją aurę. Zniszczę kiedyś tego radnego. Nie mogę na spokojnie jej zabić i mieć wszystko gdzieś? NO OCZYWIŚCIE, ŻE NIE! Bo rytuał to, rytuał tamto. Mam ich wszystkich szczerze dość! Chwileczkę... kim ja jestem? Jestem Vanessa! Córka najpotężniejszego demona na świecie! Obdarzona wyjątkowymi mocami nawet na Ziemi. Nie dla mnie zasady głupich radnych! Powinnam ją zabić we śnie. Podobno wtedy najłatwiej się pogodzić ze śmiercią. Tylko, co z rytuałem? Skazali by mnie na miesiąc kary lub co gorsza na pięć lat. W piekle czas płynie inaczej niż na ziemi, a piekielna kara to nic dobrego. Najlżejszą jest pilnowanie rozpowszechniania się chorób u tych nudnych ludzi. Pamiętam jak w 1918 dostałam taką karę! To była dobra zabawa. Mnóstwo osób umarło wtedy na Hiszpankę. Miałam przy tym kupę radości! Zaraz po chorobach jest gotowanie się w lawie. Najgorszą karą jest niebo. Musisz iść na ,,szkolenie'' do aniołów. Nigdy nie byłam i nigdy nie będę usługiwać głupim aniołkom.
- Mamo! 
 Spojrzałam na łóżko tej cholernej ziemianki. Miotała się po całym. Chyba ma koszmary. Tyle dobrego. Jeśli długo ją będą dręczyć, to nie będę miała dużo roboty. O ile mi się tylko ten kretyński aniołek nie wtrąci. 
********************************************************************************
 Puk, puk, puk! Otwarłam oczy. Vanessa stała już przy drzwiach i je otwierała. Stała za nimi pani Black. 
- Pora do szkoły dziewczynki. 
 Wstałam z łóżka i powlokłam się do łazienki. W błyskawicznym tempie założyłam rajtki, białą bluzkę i czarną spódnicę. Potem spięłam włosy w kucyka i zrobiłam lekki makijaż. Pierwszy dzień w nowej szkole. Gorzej być nie mogło. Wyszłam z łazienki i oniemiałam. Vanessa była już ubrana w czarną sukienkę po kolana z rozcięciem przy udzie. Włosy rozpuściła, a teraz kończyła zakładać szpilkę. 
- I jak? - spytała.
- Czy to odpowiedni strój na rozpoczęcie szkoły?
- Nikt z dorosłych nie zwróci na to uwagi. 
 Skinęłam głową i założyłam wisiorek na szyję. Moja współlokatorka wstała ze swojego łóżka i razem wyszłyśmy do szkoły. Nie szło się długo. Może dlatego, że cały czas myślałam o nowej klasie? Albo dlatego, że rodzicie i moja siostrzyczka calutki czas siedzą mi w głowie? Otwarłam drzwi do szkoły i stanęłyśmy przy mojej nowej klasie. Będę z Vanessą! Świetnie!

 Możemy już wracać do domu. Klasa mnie nie ignoruje, ale ciągle się pytają jak przeżyłam. Nagle ktoś złapał mnie za ramię. Odwróciłam się, a za mną stał chłopak z włosami koloru ciemnego blondu i brązowymi oczami. Uśmiechał się do mnie szeroko. Był ubrany w czarne spodnie oraz białą koszule.
- Cześć. - rozpoczął. Jestem.. Maciek. Też nowy. 
- Miło mi, Irena. - uścisnęłam mu dłoń. - Skąd wiesz, że jestem nowa? 
- To widać. - powiedział i odszedł.
 Spojrzałam na Vanesse, ale ona gniewnym wzrokiem wpatrywała się w chłopaka. Tylko dlaczego? Ruszyłyśmy w stronę sierocińca. To wszystko mnie dobija. Mam troszkę dziwną współlokatorkę, której ubioru nikt się nie czepiał. Straciłam całą rodzinę, a w nocy śnią mi się koszmary z nimi w roli głównej. Sylwia, mama i tata stoją w palącym się kręgu. Nagle wylatuje jedno okno i zaczyna się przez nie wlewać lawa. Ja cały czas stoję w kręgu białego światła. Nie mogę się ruszać. Jedyna rzecz, którą mogę robić to patrzeć. Patrzeć na to, jak moją jedyną rodzinę pochłania ogień, a lawa unosi się jak wodospad. Skąd się wzięła lawa? Zapewne stąd, że boję się wulkanów. Nie wiem czemu. Po prostu się boje. 
*******************************************************************************
- To widać. - powiedziałem. 
 Odwróciłem się na pięcie i odszedłem. Maciek? Czemu mi to szczeliło do mojej głupiej głowy? W sumie to jest teraz najmniej ważne. Ziemianka... poprawka Irena była z tą diablicą. Widziałem jej wisior. Jedno oko białe, a drugie czarne. Moja i jej aura. Jeśli Vanessa ma codzienny kontakt z Wybraną to jej aura zacznie dominować, a jeśli to nastąpi to może dojść do tragedii. Podobnej jak pięćset lat temu, ale wtedy siłą dobra udało się opanować sytuację. Teraz wisior znów się pojawił. Nie możemy pozwolić na powtórzenie tej sytuacji. Powinienem powtórzyć sobie, co się wtedy stało. To do dzieła:
,,- Katie nie idź z nią! - krzyknąłem.
 Dziewczyna z brązowymi włosami upiętymi do góry oraz w sukni balowej spojrzała na mnie pustym wzrokiem. Jej dawne zielone oczy były teraz czarne i puste. Diablica stojąca za nią uśmiechnęła się szeroko i obie zniknęły, ale ja wiem, gdzie. Przeniosłem się do Quatra. Miejsca rytualnego. Czarnowłosa już wyjmowała nóż, a Wybrana leżała spokojnie na ołtarzu. 
- Nie zrobisz tego Vanesso!
- A skąd wiesz? Powstrzyma mnie taki pupilek? Słodziutki aniołek? Ta wasza cała wybrana z własnej woli odda się rytuałowi! Jej krew spłynie na mroczne znaki I TYM SAMYM UWOLNIMY NAJPOTĘŻNIEJSZE DEMONY NA ŚWIECIE! A CAŁA LUDZKOŚĆ ZACZNIE WIECZNIE CIERPIEĆ! - wykrzyczała ze śmiechem.
 Rzuciłem się w jej stronę i...''