niedziela, 7 września 2014

Dziwna znajomość cz.4


Lekcja zleciała mi dość szybko. Kiedy wyszłam Daniel już czekał pod drzwiami sali. Ominęłam go, ale niestety złapał mnie za nadgarstek. 
- Musimy porozmawiać. - stwierdził.
- Nie mamy o czym! Wracaj sobie do Dominiki! - krzyknęłam. 
 Nagle  wszystko na korytarzu ucichło. Wzrok wszystkich powędrował w naszym kierunku. Nawet nauczyciele zwrócili na nas uwagę. Postanowiłam to zignorować. Wyrwałam rękę z jego uścisku i wykrzyczałam mu prosto w twarz.
- Z nami koniec! Idź sobie do Dominiki, a do mnie już się nie odzywaj! 
 Odbiegłam od niego i schowałam się w łazience. Wbiegłam do jednej z kabin. Usłyszałam śmiechy. Od razu rozpoznałam głos Dominiki, Aśki i Nikoli. Ta banda jest nie do zniesienia!
- Mówiłam wam, że mi się uda. Mam nadzieję, że to nagrałyście. - znowu śmiechy. - Teraz kto? Paweł dla Nikoli? Odbijesz go Natalii na sto procent.
- Oczywiście, że tak. Jestem od niej lepsza. 
 Nie wytrzymałam. Wyszłam z kabiny, podeszłam do Dominiki i walnęłam ją prosto w twarz. Zaraz potem wyleciałam jak burza z toalety. Właśnie zawdzięczał dzwonek, więc weszłam do sali matematycznej. Wszyscy patrzyli na mnie. Chodź się nie spóźniłam, wiedziałam, że mam przechlapane w tej szkole. 
 Lekcja zaczęła się normalnie, a kiedy pan Lelek wyszedł z sali Kuba podleciał do drzwi i dał nam znak, że nikogo nie widać. Zaczęły się rozmowy. Marek odwrócił się w moją stronę.
- Może spotkamy się dzisiaj?
- Jasne, czemu nie?
- To supe...
 Nie dokończył, bo Kuba wykonał swój manewr i wrócił do ławki. Pan Lelek razem z panem dyrektorem wszedł do sali. Wszyscy wstali, gdy weszli. 
- Niech panna Gabriela pójdzie ze mną. 
 Wszyscy patrzyli teraz na mnie. Zrezygnowana wstałam z ławki i poszłam za dyrektorem do jego gabinetu. Usiadłam w wygodnym, skórzanym fotelu, a dyrektor naprzeciwko mnie. 
- Co to miało być? 
 Spojrzałam na niego dziwnie. O CO MU CHODZI? Westchnął.
- Z tą dzisiejszą awanturą. - wyjaśnił. - Jeżeli się musicie kłócić to zróbcie to po lekcjach. Poza tym wpłynęła na ciebie skarga od Dominiki Kowalczyk. Podobno walnęłaś ją w twarz. 
- To prawda. Zdenerwowała mnie i naprawdę nie mam pojęcia jak to się stało. Przepraszam bardzo. Obiecuję, że to się więcej nie powtórzy!
 Dyrektor skinął głową i odesłał mnie do sali, gdy wróciłam wszyscy patrzyli na mnie uważnie. Nawet pan Lelek zatrzymał lekcję. Nikt się mnie o nic nie pytał. Nauczyciel zignorował moją obecność, więc zanim się obejrzałam było już po lekcji. Szłam do domu. TAM NIE MA SPOKOJU! 
 O dziwo kiedy weszłam do domu nie słyszałam krzyków Kacpra i Bartka. Było słychać tylko ciche nucenie mamy z kuchni. Zdziwiona poszłam sprawdzić o co chodzi. 
- Mamo, gdzie chłopaki?
- Kacper jest u kolegi, a Bartek w swoim pokoju i chyba rozmawia przez telefon.
 Skinęłam głową, ale wydało mi się to dziwne. Czemu Bartek nie poszedł z Kacprem? Pobiegłam do nich do pokoju i zastałam Bartka grającego na komputerze. Odwrócił się i zatrzymał grę.
- Cześć. Czemu jesteś u mnie w pokoju?
- Czemu nie ma Kacpra?
- Bo jest u Radka, a wiesz, że się z nim nie lubimy. Dlatego nie poszedłem.
- Mhm. - spojrzałam na niego podejrzliwie. - Zakochałeś się!
 Popatrzył na mnie zdziwiony, a potem się zarumienił! HAHA! Bartek się zakochał!
- Jak ona ma na imię?
- Paulina, ale wszyscy mówią jej Paula. Jesteśmy w tej samej klasie, a ja nie wiem czy ona zgodzi się ze mną umówić. - powiedział zakłopotany.
 Uśmiechnęłam się szeroko. Nagle coś rzuciło mi się o oczy. Na łóżku Bartka leżała paczka czekoladek, do której był przywiązany kwiatek. Wzięłam je do ręki.
- To dla niej?
 Bartek tylko pokiwał głową, a ja zaczęłam czytać liścik przywiązany do kwiatka.
,,Droga Paulino!
  Musisz wiedzieć, że skradłaś me serce. Będę czekał dzisiaj przed szkołom na Ciebie. Z kwiatem w ręce takim samym jak ten przywiązany!''
- Ooo... Jakie słodkie! Kiedy jej to dasz?
- Jutro po jednej z lekcji podrzucę jej to do plecaka. - wyznał.
- Okey, zostawiam cię z twoimi grami.
 Skinął tylko głową, a ja wyszłam z pokoju. Padłam na łóżko i natychmiast wstałam. PRZECIEŻ MAM SIĘ DZISIAJ SPOTKAĆ Z MARKIEM!...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz