niedziela, 1 marca 2015

Na zemstę nadszedł czas cz.3

 Przez kilka następnych dni mój dzień wyglądał identycznie. Leżałam, myślałam, schodziłam do piwnicy, oglądałam telewizję i czekałam na powrót John'a. Minął tydzień i dopiero po upływie tego czasu John wrócił do domu. Kiedy to się stało leżałam na kanapie i oglądałam telewizję. Wszedł do salonu z podbitym okiem. Wstałam z niej błyskawicznie.
- Co ci się stało?! - krzyknęłam udając przerażenie.
- Spotkałem starego znajomego, któremu wiszę pół miliona. Pobiliśmy się, a on, na moje szczęście, stracił życie.
 Pokiwałam głową i zaprowadziłam go do łazienki. Była w morskich kolorach. Wanna, zlew, prysznic, nawet toaleta były błękitne. Usiadł na toalecie, a ja wzięłam apteczkę. Spojrzałam na jego nos. Wyglądał jakby ktoś mu tam dał buraka. FUJJ... Dobrze mu tak, tylko szkoda, że to on nie stracił życia. Znajdę sposób by się jakoś zemścić.
- ...okup?
- Co proszę? - spytałam wytrącona z zamyśleń.
- Czy wysłałaś do jego rodziców żądanie o okup?
- Nie, kompletnie o tym zapomniałam. Mógłbyś ty go wysłać?
- Tak.
 Oczyściłam mu nos i odłożyłam apteczkę. Potem wyszłam z łazienki i znów położyłam się przed telewizorem. John jak tylko wyszedł z łazienki zamknął się w swoim ,,gabinecie''. A gdyby tak pójść na policję? Powiedzieć im, że wiem gdzie jest ten morderca i porywacz, i wszystko wyjaśnić? Wzięli by mnie chyba za wariatkę. A gdyby tak ich tu przyprowadzić? Łatwo bym załatwiła John'a i mogłabym spokojnie wrócić do piekła, ale nie spotkam się wtedy z Dakotą i rodzicami. Muszę się nad tym zastanowić. Chyba że...
- Wychodzę! - krzyknęłam i wyszłam z domu.
 Trochę kasy mam w torebce. Pobiegłam na przystanek. Stałam tam z pięć minut kiedy przyjechał odpowiedni autobus. Pojechałam do centrum i wysiadłam koło mojego ulubionego sklepu. Stąd znam drogę do domu Dakoty i do mojego. Tylko gdzie mam iść najpierw? Wyciągnęłam fira z kieszeni. Podrzuciłam. Diabeł Dakota, ogień rodzice. Zamknęłam oczy i złapałam monetę. Otwarłam je powoli i spojrzałam na dłoń. Diabeł. Czyli idę do Dakoty. Ruszyłam w stronę jej domu. Minęłam galerię handlową, park i długi sznur domów, aż w końcu doszłam do jej domu. Wielka willa z białego marmuru, kilka drzew przed nią rosło, otaczało ją wielkie metalowe ogrodzenie. Uśmiechnęłam się na ten widok i podeszłam do drzwi. Zadzwoniłam dzwonkiem i czekałam aż ktoś mi otworzy. Po chwili drzwi otwarła Dakota. Jej rude włosy były spięte w kucyka i była ubrana w podarte spodnie dresowe i poniszczony podkoszulek.
- Słucham? - spytała markotnym głosem. - O co chodzi?
- Cześć Dakota. To ja. Elizabeth. Poznajesz mnie?
 Popatrzyła na mnie od góry do dołu i z powrotem, a potem przytuliła się do mnie i znów zaczęła płakać. Poklepałam ją po plecach. Kiedy się uspokoiła zaprosiła mnie do środka. Poszłyśmy do jej pokoju. Cały różowy jak u lalki Barbie. Nic się nie zmienił. Usiadłam na fotelu, a Dakota na łóżku. Już wiem, co zaraz powie:
- Jak to możliwe?
- Wiedziałam, że spytasz. - uśmiechnęłam się. - Sama nie wiem jak to możliwe, ale po śmierci trafiłam do piekła. Nie mam pojęcia dlaczego, ale tak się stało. Byłam się pytać pewnej rady czy mogę powrócić na ziemię dla zemsty. Mam jeszcze tydzień. Potem wracam do piekła. Chciałam się z tobą spotkać.
- Pójdziesz do swoich rodziców?
- Chyba nie. Nie chcę im sprawiać większego bólu.
 Pokiwała głową. Przesiedziałam u niej gadając półtorej godziny. Jak wychodziłam podsunęła mi pomysł na zemstę. Był naprawdę dobry. Pożegnałam się z nią i wróciłam do domu. Otwarłam drzwi i ktoś rzucił mi worek na twarz. Krzyczałam. Ktoś mnie podniósł. Po chwili rzucił mnie na coś miękkiego. Chyba łóżko. Potem przypiął moje ręce do zagłówka i zdjął worek. Na moim brzuchu siedział John. Nie miał na sobie koszulki. Popatrzyłam na niego przerażonym wzrokiem.
- Co zamierzasz zrobić?
- Ty już dobrze wiesz. To co mieliśmy zrobić przed moim wyjazdem.
 Potem pochylił się i mnie pocałował. To było obrzydliwe! Oparł się ręką o moją szyję. Straciłam dopływ tlenu i zemdlałam.



-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Podoba się? Muszę się nauczyć pisać dłuższe rozdziały. Pisać to dalej?

1 komentarz:

  1. Dobre:D Czekam na next.. Ciekawe co Elizabeth wykombinuje.. 3:) :D

    OdpowiedzUsuń