- Przepraszam, ze cię tak potraktowałam. - szepnęłam. - Może spróbujemy jeszcze raz? - spytałam rozpinając mu koszule. - Masz kajdanki?
Pokiwał głową i poszliśmy do jego pokoju. Dał mi kajdanki i się położył. Przypięłam jego ręce do zagłówka i wstałam z łóżka.
- Gdzie kluczyk?
- W szufladzie.
Wyciągnęłam go i pod pretekstem wyjścia do toalety wybiegłam z jego pokoju. Szybko poszłam się przebrać w jeansy i sweter przygotowane wcześniej. Schowałam kluczyk do kieszeni i wyszłam z domu. Komisariat policji jest niedaleko stąd. Może jeśli się pośpieszę to John się nie skapnie, że go wykiwałam. W przeciągu pięciu minut dobiegłam na komisariat. Od razu dostałam się do policjanta. Miał krótkie blond włosy i zielone oczy.
- O co chodzi? - spytał.
- Dzień dobry, nazywam się Miranda Black. Mam ważną informację w sprawie Elizabeth Brin. - próbował coś powiedzieć, ale nie dałam mu dojść do słowa. - Wiem, gdzie ukrywa się jej morderca. O tej dziewczynie wiem dziesięć razy więcej niż wy wszyscy razem wzięci. Mogę bardzo pomóc w tej sprawie. Naprawdę!
- Co pani wie o mordercy?
- Nazywa się John Smith. Ma rude włosy i żyje z porywania innych. Niedawno porwał Richarda Long'a. Mogę zaprowadzić pana do jego domu. Nie ucieknie wam.
- Skąd ta pewność? - spytał podejrzliwie.
- Czy jeśli powiem prawdę to mnie nie ukażecie?
,,I tak nie będą mogli'' - pomyślałam.
- To zależy od rozmiarów przestępstwa.
- Dobrze. No to tak. - wzięłam głęboki wdech. - Półtora tygodnia temu dołączyłam do John'a pod przykrywką. Chciałam się więcej dowiedzieć na temat Elizabeth, ale nie mogłam tak od razu zapytać. Udawałam więc jego wspólniczkę i pomogłam mu uprowadzić Richarda. Następnego dnia John wyjechał. Nie było go kilka dni, więc skorzystałam z okazji na przeszukanie jego domu. Wiem, że w piwnicy ma zbudowaną cele, w której obecnie jest więziony Richard. John wrócił niedawno. Musicie się pośpieszyć, bo nie wiadomo, co planuje.
- Możesz nas tam zaprowadzić? - spytał.
Pokiwałam głową i wstałam. Policjant poszedł za mną. Zawołał jeszcze jednego. Tamten miał czarne, rozczochrane włosy, brązowe oczy i poważny wyraz twarzy. Przyjrzałam się naszywce na jego piersi. ,,P. Evans''. Ładne nazwisko. Ciekawe od jakiego imienia to skrót. Spojrzałam na naszywkę drugiego. ,,O. Xant''. Dość nietypowe nazwisko. Xant streścił Evans'owi moje zeznanie. Ten pokiwał głową i ruszyliśmy do radiowozu.
Wsiadłam na miejsce pasażera tuż obok kierowcy. Policjant Evans usiadł z tyłu. Instruowałam pana Xant'a. Dojechaliśmy po trzech minutach. Podbiegłam do drzwi i od razu wyciągnęłam kluczyk. Otwarłam drzwi i zaprowadziłam komisarzy do sypialni. John leżał przykuty tak, jak go zostawiłam. Policjant Xant podszedł do niego, a John zaczął klnąć. Postukałam Evans'a w ramię. Od razu ruszył za mną. Zaprowadziłam go do piwnicy. Richard leżał skulony w kącie.
- Masz klucz? - spytał Evans.
Podbiegłam do haczyka, na którym wisiał klucz. Zdjęłam go i rzuciłam do policjanta. Otwarł cele i podszedł do Richarda. Zbadał mu puls i zadzwonił po karetkę. Zaraz potem Xant zbiegł po schodach i zawołał:
- Ma ktoś może klucz do tych kajdanek?
Przeszukałam kieszenie spodni. Kluczyka tam nie było. Powiedziałam o tym Xant'owi. Pokręcił głową i wymamrotał coś pod nosem. Usłyszałam chyba ,,zadzwonić'' i ,,ślusarza''. Od razu wyszedł.
Po pięciu minutach przyjechała karetka i zabrali Richarda do szpitala. John'a zabrała policja, a ja mam się udać jutro na komisariat. Zostawili mnie w domu John'a i odjechali.
PIERWSZA FAZA ZEMSTY ZROBIONA!
Zostały jeszcze dwie, ale jak mam to zrobić przez cztery dni? Muszę trochę zmienić plan Dakoty i wziąć się do roboty. Jutro dowiem się gdzie jest zamknięty John, a potem troszeczkę inaczej zrealizuje plan Dakoty.
*********************************************************************************
Następnego dnia, o godzinie dziesiątej rano, ubrałam czarne getry i czerwoną, obcisłą sukienkę, która odsłaniała dekolt. Wyszłam nawet nie zamykając za sobą drzwi. Droga na komisariat nie zajęła mi wiele czasu. Kiedy już tam doszłam policjant Xant przyjął mnie z uśmiechem. Gestem ręki kazał mi usiąść.
- Dzień dobry, cieszę się, że zgodziła się pani przyjść. Proszę mi powiedzieć, dlaczego pani podejrzewała pana Smith'a?
- Moimi przyjaciółkami były Dakota North i Elizabeth Brin. Nie chciałam od razu o tym mówić, bo uznalibyście, że kłamie. Elizabeth następnego dnia po ucieczce narysowała mi karykaturę porywaczy. Mój ojciec pracuje w policji i zgodził się sprawdzić te rysunki w kartotece. Powiedział mi kto to i gdzie mieszkają. Jakiś czas później Liza została zamordowana, więc... Sprawdziłam ich. Okazało się, że jeden nie żyje, a John na spokojnie sobie ,,żyje''.
- Dobrze, dlaczego postanowiła go pani sprawdzić?
- Nie chcę by kogoś jeszcze spotkało to, co Dakotę i Lizę. Przepraszam, ale mogę zapytać, gdzie jest zamknięty John?
- Mamy go w tym budynku.
- A mogę wiedzieć, który pokój?
- Nie powinienem udzielać takich informacji.
Pochyliłam się nad biurkiem.
- Nawet mi nie udzielisz?
Przełknął ślinę i powiedział:
- Pokój 10, a teraz do widzenia.
- Do widzenia. - powiedziałam i wyszłam.
Czyli John'a tu trzymają. Świetnie. Połowa planu jest łatwiejsza. Z tego, co pamiętam pierwszego dnia po pojawieniu się w piekle powiedzieli mi, że jeśli będę chciała mogę przechodzić przez ściany. Muszę wykorzystać tę zdolność dziś wieczorem.
Wróciłam do domu, przebrałam się w czarne spodnie, czarną bluzkę i wzięłam pistolet. Gdy zapadł zmrok ruszyłam w stronę komisariatu. Przeszłam przez pierwszą ścianę. Nie ma go. W kolejnych pokojach też go nie było. Znalazłam go dopiero w piątym pokoju po prawej stronie korytarza. Przeszłam przez drzwi.
John patrzył przez okno.
- John. - powiedziałam sucho.
- Mirando jak się tu dostałaś? Nie ważne... Ty suko! Zdradziłaś mnie! Zapłacisz za to!
Próbował złapać mnie za szyję, ale wyciągnęłam pistolet. Od razu podniósł ręce do góry.
- A pamiętasz Elizabeth Brin? Miała takie włosy - moje włosy się wydłużyły i zmieniły kolor. - Miała takie oczy. Miała taki głos. Zanim jej strzeliłeś prosto w brzuch i kopnąłeś w głowę powiedziała ,,Wrócę po ciebie''. Co ty do niej wcześniej mówiłeś? A tak już pamiętam... Może cię zacytować. Mówiłeś ,, Wiesz, co teraz zrobię? Sprawię, że życie ucieknie z ciebie i nie dostaniesz kolejnej szansy''. - patrzył na mnie przerażonym wzrokiem. - A wiesz, co John? Dostałam kolejną szansę, ale ty? Dopilnuję byś w piekle trafił tam, gdzie nikt nie chcę. Dopilnuję byś nie dostał kolejnej szansy. - przystawiłam mu pistolet do głowy. - Jakie jest twoje ostatnie słowo?
- Chcesz się stać potworem?
- Chcę by sprawiedliwości stało się za dość! - krzyknęłam. - Byś cierpiał tak jak ja!
Strzeliłam mu w prawą stopę. Ryknął z bólu i upadł na ziemię.
- Chcę by wszystkie osoby, które cierpiały przez ciebie już nie musiały się bać!
Strzeliłam mu w lewą stopę. Ponownie ryknął z bólu.
- Chcę by już nikt nie musiał cierpieć tak, jak ja cierpiałam!
Strzeliłam mu w prawą, a potem w lewą dłoń.
- I najważniejsze. Chcę by już nikt nie musiał ginąć przez takiego palanta jak ty. Chcę byś cierpiał przez WIEKI!
Strzeliłam mu w brzuch, a potem go kopnęłam w to samo miejsce.
- Zgiń szumowino tak samo jak zginęłam ja!
Zaryglowałam drzwi i opuściłam pokój, ale zanim wyszłam kopnęłam go w głowę. Wróciłam do domu. KONIEC Z TYM KRETYNEM I IDIOTĄ!
********************************************************************************
Jestem już w windzie. Ciało John'a znaleźli następnego dnia. Mówili o tym w wiadomościach. Pilnuję by dusza John'a była cały czas pod nadzorem kata. Raz na jakiś czas jeżdżę na Ziemię do Dakoty. John już nigdy nie będzie nikogo dręczył, ciął, porywał. Teraz pracuje jako zbieracz kup demonicznych koni. Przez weekend pracuje w oczyszczalni. Osobiście wybierałam mu pracę. Nie czuję się winna. Jakoś mi to nie ciąży na sumieniu. Może tak na mnie działa piekło? Nie wiem, ale dobrze mi z tym, że on już nie chodzi po powierzchni Ziemi. Zaprzyjaźniłam się z kilkoma duszami w piekle. Ciągle też zbieram się na odwagę by pójść do rodziców. Może w końcu mi się uda.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
To już koniec historii Elizabeth. Jak wam się podobało? Planuję już kolejną opowieść, ale zanim się pojawi to trochę czasu minie. Zadowoliło was takie zakończenie? Liczę na szczere komentarze
Cudowne.;D Cieszę się że Liz się na nim zemściła.;D Dodasz jakieś następne opowiadanie?:D
OdpowiedzUsuńoczywiście, że dodam ;) muszę tylko pomyśleć jakie. Cieszę się, że się podoba :D
Usuń