wtorek, 10 lutego 2015
Na zemstę nadszedł czas. cz.1
Jak już pewnie wiecie zginęłam. Zabił mnie jeden z moich porywaczy. Zaraz po śmierci trafiłam tu. Do Piekła. Najwidoczniej ostatnie słowo wypowiedziane przed śmiercią decyduje gdzie masz trafić. Pytałam w radzie czy można jakoś wrócić na Ziemię dla zemsty. Powiedzieli:
- Jeśli powód jest na tyle poważny by wracać to można, ale jest jeden warunek. Musisz zmienić swój wygląd, a na ziemi możesz być maksymalnie dwa tygodnie.
- Są jakieś warunki, co do wyglądu? - spytałam radnego.
- Musisz wyglądać mrocznie.
Po tamtych słowach wyszłam. Widzieliście, że piekło ma 1000 poziomów? Na pięciu najniższych są ośrodki publiczne, a pozostałe 995 pięter jest mieszkalne. Każdy dostaje tu skrzydła. Moje są jak u anioła, tylko, że czarne. Wzlatuje na piętro z moim domem. 362. Każdy dom jest identyczny na zewnątrz, ale inny w środku. Można je odróżnić jedynie po numeracji. Numeracja, czyli data i godzina twojej śmierci. Moja to 01.12.2014r. 18:37.
Wchodzę do środka i wita mnie korytarz luster. Każą nam tu być osobami próżnymi. Przeglądam się w nich od razu. Próżność nie jest mi obca. Moje długie, po pas, blond włosy świetnie się układają. Tutaj jestem ubrana w czerwono-krwistą sukienkę wyciętą z przodu, a przedłużoną z tyłu. Wchodzę dalej. Widzę swój dom z ludzkiego życia. Wiem, co gdzie jest, ale brakuje tu moich rodziców. Ruszam do swojego pokoju. Do walizki bez dna wrzucam wszystkie ubrania i kosmetyki. Muszę iść jeszcze do diabelskiej fryzjerki. Ma mi zrobić mroczną fryzurę. Jestem tu już od tygodnia, a na dodatek nie pozwolili mi pójść na własny pogrzeb! Długo już nie widziałam rodziców i Dakoty, ale przynajmniej wrócę teraz na Ziemię więc może się spotkamy. Ale głównym celem mojego powrotu jest ZEMSTA.
Wyciągnęłam walizkę z domu i udałam się do wind. W schowku zostawiłam walizkę i poleciałam do fryzjera. Powitała mnie tam młoda kobieta, cała w bliznach, z kasztanowymi włosami spiętymi w koński ogon. Spojrzała na mnie i powiedziała:
- Tniemy włosy do ramion, robimy grzywkę, na końcówki czerwona farba, a cała reszta na czarno. Siadaj.
Wykonałam jej polecenie wystraszona. Ma mi ściąć moje piękne, blond włosy i przefarbować je na czarno! Nie wytrzymam! Zaczęła ciąć. Wszystko ciekła dokładnie i precyzyjne. Jakby miała w głowie dokładny zarys. Po dziesięciu minutach nałożyła mi farbę na włosy. Odsiedziałam pod suszarką półgodziny i zdjęła mi folię. Potem błyskawicznie pomalowała końcówki moich włosów na czerwono i zrzuciła z krzesła.
- 60 firów się należy.
Zapłaciłam jej. Fir to nasza waluta. Jeden fir to pięćdziesiąt centów. Czyli zapłaciłam dwa razy mniej niż normalnie. Zawsze spoko. Nie przeglądam się w lustrze, bo natychmiast po zapłaceniu wyszłam. Nawet mi do głowy nie przyszło by sprawdzić nowy wygląd w lustrze! Ale ze mnie matoł. Poleciałam do windy. Przecież na ziemi też są lustra. Wyciągnęłam walizkę ze schowka i ruszyłam ku windą. Były przerażające. Zamiast okrągłych guzików były czaszki. Całą windę otaczały popękane lustra. kliknęłam guzik z napisem "Ziemia" i winda ruszyła w górę. Oprócz mnie były w niej trzy osoby. Sami mężczyźni.
- Panowie też na Ziemię? - spytałam.
- Te dwa barany tak, ale ja wysiadam na 836 piętrze.
Wszędzie poznałabym ten głos. Odwróciłam się, a za mną stał Łysol.
- Witaj Elizabeth. - uśmiechnął się szeroko i zatrzymał windę. - Pewnie ciekawi cię, co tu robię? - spytał, a ja lekko pokiwałam głową. - Zaraz po twojej ucieczce John przyszedł do mnie i powiedział "Nie ma jej! Znowu okazałeś się fujarą! Wypuściłeś te kretynkę!" Potem chwycił nóż i... oto tu jestem.
- Dlaczego mnie wypuściłeś i kim jest ta dwójka?
- Sam i Gideon. Przede mną pracowali u John'a. Kiedy jego plan nie wypalił zabijał wspólnika by ten nie wydał go gliną.
Kiwnęłam głową, a Łysol uruchomił windę. Nagle coś mi się przypomniało.
- Mówiłeś, że oni jadą na Ziemie. Mogę spytać po co?
- Każdy z nas miał rodziny. Dostaliśmy pozwolenie na odwiedzanie ich, ale zawsze musimy komuś wyrządzić krzywdę.
Pokiwałam głową. Ja wracam dla zemsty, a nie dla rodziny. Może ich spotkam? Mamę...tatę...lub Dakotę. Bardzo bym tego chciała. Po chwili Łysol wysiadł, a ja z Sam'em i Gideon'em pojechałam na Ziemię. Z głośników windy usłyszałam:
- Za chwilę wyjdziemy z Piekła i traficie na Ziemię. Wasza winda wróci do Piekła za równe dwa tygodnie. Kto nie wyrobi się na czas zostaje zamknięty w piekielnej celi. Będą was tam palić i torturować przez kolejne dwa tygodnie.
Winda stanęła i wyszliśmy z krypty cmentarnej. NAJPROSTSZE MIEJSCE GDZIE MOŻNA UKRYĆ WINDĘ DO PIEKŁA!
Pierwsze, co zrobiłam po wyjściu to było rozeznanie w terenie. Na tym cmentarzu są pochowani moi dziadkowie. Wiem, którędy do domu, ale gdzie może się ukrywać John? Spytałam się o to Sam'a i Gideon'a. Gideon powiedział, że nie wie, a Sam zaprowadził mnie tam, gdzie jego zdaniem John może się ukrywać. Sam miał rację, ponieważ od razu poznałam samochód stojący na podjeździe. To w nim mnie przewozili. Podziękowałam Sam'owi i zapukałam do drzwi. Otwarł mi Rudy (John).
- Czego? - warknął.
- Chcę do tego dołączyć. - powiedziałam pewna siebie.
- Ale do czego? - spytał zaniepokojony.
- Do tych porwań. Chcę trochę zarobić.
John wychylił się zza drzwi i wepchnął mnie do środka.
- Skąd o tym wiesz? Jak się nazywasz? - spytał wystraszony.
- To nie twój interes skąd o tym wiem, a nazywam się Miranda Black, a ty?
- John Smith. Czyli chcesz się do mnie przyłączyć?
Skinęłam głową. On mnie obejrzał i mruknął, że śpię w pokoju na końcu korytarza po czym wyszedł. Rozglądnęłam się po pokoju. Umeblowany jak każdy dom. Szara kanapa, stary telewizor, zero zdjęć. Gdybym nie wiedziała, że na zewnątrz to praktycznie willa to pomyślałabym, że mieszka w wieżowcu! Podążyłam do mojego nowego pokoju. Ten pokój wyglądał jak w willi! Marmurowe ściany i ciemnobrązowa podłoga! Wielkie łóżko z baldachimem! Czemu salon jest taki brzydki, a ten pokój śliczny? Będę się go musiała potem zapytać... Ciekawe skąd mi się wziął pomysł na Mirandę Black?
Pamiętam już! To była moja przyjaciółka z przedszkola! Czemu przyszła mi teraz do głowy? Rozpakowałam swoje rzeczy i wróciłam do salonu. John siedział na kanapie. Mam bardzo głupi pomysł.
Podeszłam do kanapy i usiadłam mu na kolanach. Spojrzał na mnie zdziwiony,
- Mogę spytać, co kombinujesz Mirando?
- Nie mogę sobie usiąść? - uśmiechnęłam się słodko. - Masz w planach kogoś do porwania?
- Owszem - zrzucił mnie z kolan i wyszedł z pokoju. Po chwili wrócił i rozłożył plany na stole. - Następny w kolejce jest Richard Long. Jego ojciec jest mocno nadziany, a Richard bardzo naiwny. Z łatwością go w sobie... hmm... rozkochasz.
Odpuścił sobie dziewczyny? Może chcę mnie przetestować? Kiwam głową i maluję usta ciemną szminką.
- Da się zrobić. - oznajmiam. - Kiedy zaczynamy?
- Najlepiej dzisiaj w nocy.
***********************************************************************************
Długo to pisałam, a tekstu dużo niema :/ Sorka. Zwykły brak weny. Podoba się? Kontynuować?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
masz naprawde super bloga, pisz dalej!! :D
OdpowiedzUsuńdziękuję :) zajmę się tym w szkole i może za tydzień będzie ciąg dalszy
Usuń