sobota, 25 października 2014

Z sieroty do... cz.1

 Był piątek trzydziestego pierwszego stycznia. Szesnastoletnia dziewczyna szła z nosidełkiem w ręku w stronę sierocińca. Położyła nosidełko przed drzwiami. Zadzwoniła dzwonkiem i spojrzawszy ostatni raz na córeczkę uciekła.
 Charlotte Smith otworzyła zdziwiona drzwi. Kto o tej godzinie może dzwonić do drzwi? Za nimi zobaczyła małe dziecko w nosidełku, na którym leżał list. Wzięła dziecko od razu do środka. Charlotte wzięła kartkę i zaczęła czytać:
,
,To dziecko ma na imię Paula. Urodziło się 27 stycznia. 
Zajmijcie się nim i gdy będzie mieć piętnaście lat dajcie jej tą kopertę,
którą ma pod kocem. Nie wcześniej, nie później. Bardzo dziękuję!''

Charlotte zdziwiona włożyła kartkę do kieszeni. Kiedy tylko skończyła czytać do pokoju wpadła rozzłoszczona Rozalia. Wysoka, blond włosa kobieta miała wyraźnie czegoś dość. 
- Mam coraz bardziej dość tej małej Isabelle... Kto to jest? - spytała patrząc na małą.
- To Paula. Nasza nowa podopieczna...

14 lat później 

 - Łap! - krzyknął Julek. 
 Jak to zwykle ja... Nie złapałam. Nienawidzę koszykówki. Na moje szczęście zabrzmiał gwizdek i powlokłam się do szatni, gdy się już przebrałam na korytarzu czekała na mnie Iz. 
- Hey! - krzyknęła na mój widok. 
- Hey. - powiedziałam smutno patrząc na Darię, najbardziej lubianą dziewczynę w szkole.
 Podeszła do swej ,,bandy'', która składała się z chyba dwudziestu osób i połowa to chłopcy. 
- Też tak kiedyś będziemy tu rządzić. - powiedziała do mnie Izzy.
- Tak. Na pewno dwie dziewczyny z sierocińca będą rządzić w szkole. - powiedziałam.
- Nie martw się. - uśmiechnęła się. - Już jutro są twoje urodziny, 
- Chodźmy na lekcje. 
*********************************************************************************
 Właśnie wchodziłyśmy do naszego ,,domu''. Wiem tylko tyle, że Charlotte znalazła mnie pod drzwiami czternaście lat temu. Z Izzy znamy się od samego początku. Jak zawsze na początku mijamy lustro. Izzy, która ma długie czarne włosy i czarne oczy. Uwielbia się w nim przeglądać. Jest śliczna, chociaż nikt (przez to, że zadaje się ze mną) nie zwraca na nią uwagi. 
 Co można powiedzieć o mnie? Mam jasno-brązowe włosy i zielone oczy. Uwielbiam czytać i dlatego nikt mnie nie lubi. Troszkę do bani. Lubie horrory, ale nawet to ich nie przekonuję. Wiem, źe gdyby tylko Izzy chciała, mogłaby znaleźć inną przyjaciółkę i stać się popularną, ale dziwnym trafem ona zadaję się ze mną.  
 Gdy tylko weszłyśmy na spotkanie wybiegła nam Charlotte. Bardzo ją lubię. Jest miłą kobietą koło czterdziestki, ale jest bardzo ładna. Ma kasztanowo-czarne włosy (podobno od urodzenia) i szare oczy, które ukrywa pod okularami. Jest dla mnie jak matka. 
- Cześć dziewczynki. - uśmiechnęła się do nas szeroko. -Jak tam w szkole?
- Świetnie. - odparłyśmy obie.
- Paula... Porozmawiajmy w cztery oczy. Dobrze?
 Zdziwiona skinęłam głową...


To dopiero początek tej historii i by tytuł nie zdradzał za dużo reszty dowiecie się później ;)  
Piszcie kom. To mnie bardzo motywuję  

2 komentarze:

  1. Urodziła się w ten sam dzień i miesiąc co ja! haha xD

    OdpowiedzUsuń