wtorek, 4 listopada 2014

Uprowadzona cz.1

- Witam, jestem Elizabeth Brin. Gdy zmarłam miałam szesnaście lat i oto moja historia.  Rozpocznę od dnia, gdy mnie... w sumie sami zobaczycie.

 Pochodzę z bardzo bogatej rodziny. Mój ojciec ma wielką firmę i nigdy nie brakuje nam pieniędzy, ale jego wiecznie nie ma w domu. Razem z mamą mieszkamy w willi z basenem, w mieście Los Angeles. Miałam świetne życie, do czasu...
 Moje problemy zaczęły się we wtorek czwartego listopada. Wracałam właśnie do domu, gdy na ulicy zatrzymał się pewien samochód. Miał srebrny kolor, a jego właściciel opuścił szybę.
- Wsiadaj mała! - krzyknął do mnie.
 Moja reakcja była natychmiastowa. Po prostu uciekłam stamtąd. Nie zwolniłam tępa, aż nie znalazłam się za bramą. Dopiero, gdy ujrzałam mój dom poczułam się bezpieczna. Weszłam do środka i od razu ruszyłam do mojego pokoju.
 Kochałam tam przebywać. Fioletowo-czarne ściany zawsze mnie uspokajały. Wszystkie filmy zawsze ułożone na półce od najstarszego do najnowszego. Laptop leżący na biurku i zawsze pościelone łóżko. Chyba nikt się nie obrazi jak pójdę spać, prawda? Uśmiechnęłam się do siebie i ucięłam sobie drzemkę.
 Gdy się obudziłam miałam związane ręce i nogi, a usta zaklejone taśmą. Rozglądnęłam się przerażona. Byłam w bagażniku jakiegoś samochodu.
 ,,Co się stało?'' - pytałam się w myślach.
 Strasznie trzęsło. Kiedy w końcu pojazd się zatrzymał spanikowałam jeszcze bardziej . Postanowiłam też udawać, że ciągle śpię. Klapa bagażnika się uniosła, a ktoś wziął mnie na ręce.
- Ile za nią bierzemy? - spytał ten, co mnie niósł.
- Jakiejś cztery miliony. Jeśli nam nie dadzą to... - nie usłyszałam, co powiedział później, ale poczułam, że mój porywacz się śmieje.
 Czyli chcą wziąć za mnie okup? Rodzice na pewno zapłacą. Jestem dla nich przecież najważniejsza! Położono mnie na zimniej ziemi, rozwiązano kończyny i zerwano taśmę. Zerwałam się natychmiast i krzyknęłam. Nie otwierałam oczu. Ktoś błyskawicznie wyszedł z celi, a ja otworzyłam oczy.
 Znajdowałam się w celi. Niewielkie pomieszczenie było całe wyłożone cegłami. Ściana była mokra, a podłoga brudna i zimna. Nie było nic innego. Tylko ja i ściany. Jak mam tu wytrzymać zanim rodzice wpłacą okup? Nagle zobaczyłam coś w rogu celi. Krzyknęłam przerażona. Była tam plama krwi.
 Do celi wbiegł wysoki, muskularny i łysy mężczyzna.
- Co się stało? - spytał.
 Wskazałam plamę, a on tylko przewrócił oczami i wyszedł. Wrócił po chwili z tacą. Był na niej chleb i szklanka z wodą.
- Kiedy wysyłacie żądanie okupu? - spytałam cicho.
- Za chwilę mój partner ma iść je zanieść.
 Skinęłam tylko głową i jadłam dalej, gdy tylko skończyłam jeść ,,Łysol'' , jak go później zaczęłam nazywać, zabrał talerz i szklankę. Znów zostałam sama ze swoimi myślami. Najważniejsza była jedna myśl.
,,Już jutro wrócę do domu.''
*********************************************************************************
 Minęły dwa dni, a ja ciągle byłam w celi. Od moich rodziców nie było żadnej informacji. Okup nie został zapłacony, a ,,Łysol'' i anonim coraz bardziej się złościli. W końcu anonim nie wytrzymał i usłyszałam jak mówi:
,,Może im coś przyślemy''
 Oglądałam już nie jeden film kryminalny i dobrze wiedziałam, co znaczą te słowa.
 Następnego dnia wszedł do mojej celi wysoki, rudowłosy mężczyzna ze złowieszczym uśmiechem na ustach. Zaraz po nim wszedł Łysol.
- To co będziemy ucinać? - spytał Rudy.
- Sam decyduj. - odrzekł Łysol.
- Pożegnaj się z hmm... palcem.
 Łysol złapał mnie w żelaznym uścisku i zaniósł na krzesło. Przypięli mnie do niego. Rudy podszedł do mnie z kombinerkami. Uśmiechnął się złowrogo i podniósł moją rękę, a potem... uciął mi palec wskazujący. Krzyczałam. Ból był nie do zniesienia, a z rany lała się krew. Rudy wyszedł z pokoju razem ze swoją ,,zdobyczą'', a Łysol został by opatrzyć mi rękę.
 Wstrzyknął mi coś do skóry i zapadłam w głęboki sen.


To początek zupełnie nowej historii. Jak zawsze liczę na kom   ;)

3 komentarze:

  1. Hey!!

    Całkiem przpadkiem wpadłam na twojego bloga. Wszystko jest całkiem niezłe ale jest jedna rzecz która mi przeszkadza. Nie miej mi tego za złe ale chcę ci pomóc ok?? Piszę już od kilku dobrych lat więc mam pewne doświadczenie w tych sprawach, więc nie przedłużając dłużej powiem ci o co mi chodzi. Może powinnaś skupić się na jednej historii co??

    To moje zdanie ale ty tutaj rządzisz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hey, wiem, że jedna historia byłaby lepsza, niż 15 różnych, ale po prostu nie potrafię napisać jednej, długiej historii, bo tracę wenę i ochotę na kontynuowanie tego. Piszę w komputerze pewną książkę i przez brak weny nie zaglądałam tam od miesięcy, a jak skończę jedną opowieść i zacznę drugą to ta wena zawsze jest. Może kiedyś się skupie na pisaniu jednej opowieści, ale na razie wolę krótkie ;) Dzięki za radę, w przyszłości skorzystam

      Usuń
  2. Hej!:D Twojego bloga znalazłam na Facebook'u!:D Nie wiedziałam czego się spodziewać i z nudów weszłam.;D Ale opowiadania są cudowne!:D Czekam na następny rozdział:)))

    OdpowiedzUsuń